piątek, 3 grudnia 2010

Kwiatki

Ależ byłam z siebie dumna, kiedy mimo błędnego schematu udało mi się w końcu zawiązać ten węzełek :) Co prawda z początku utrudniłam sobie jeszcze zadanie dodatkowo, używając do wiązania sznurka lnianego, który jest tworzywem wielce niepokornym. Po kilku nieudanych próbach zamieniłam go na skrawek włóczki akrylowej, miękkiej i bez charakteru :>



Oczywiście, kiedy tylko skończyłam wiązać, natychmiast pomyślałam o przerobieniu tego wzoru... i oto, co mi wyszło - kwiatek "satynowy" z trzema płatkami (gdzieś widziałam w internecie takie) i kwiatek "bawełniany" z wprawionym "szkiełkiem":



Seledynowy kwiatek jest troszkę koślawy :>
Na tym nie koniec przeróbek :> Ale o tym już w następnym odcinku :)

czwartek, 2 grudnia 2010

There is a place between the trees...

Where beauty rules through peace
Where people live in harmony with nature
And its beings...
(Freternia, Woods of the Elvenking)


Na przekór zimie, która nadeszła przed swoim astronomicznym czasem, wrzucam coś wybitnie wiosennego - naszyjnik króla elfów. Jest to wersja druga poprawiona - poprzednią mam głęboko schowaną przed ludzkim wzrokiem w swoim makramowym kuferku :>
Wbrew pozorom, mimo iż skomplikowany, naszyjnik ten nie zdążył mnie zmęczyć ani znudzić - połowę dziełka wykonałam podczas oglądania w TV pierwszej części Władcy Pierścieni, więc całość nie zabrała mi więcej niż 10 godzin życia :>
 A tu węzły z bliska, na specjalne życzenie Jacarandy:

Zrobiłam się w... sznurek

Zamówiłam na alledrogo sznurek satynowy, żeby nie płacić horrendalnych cen we wrocławskich pasmanteriach (3m tego sznurka potrafią tu kosztować 4 zł). Na aukcji wystawionych było kilkanaście szpulek w różnych kolorach, i do tego w tak przyjemnych odcieniach, że miało się ochotę kupić wszystkie. Po chwili intensywnej walki wewnętrznej wybrałam trzy kolory, chcąc sprawdzić, jak się mają do rzeczywistości. Co zamówiłam:
1) sznurek oliwkowy (odcień ciepły)
2) sznurek ciemnobrązowy
3) sznurek beżowy (ecru czy jak go tam zwać).

Co dostałam:
1) sznurek zielony w zimnym morskim odcieniu
2) sznurek czarny
3) sznurek beżowy - no, chociaż tutaj się udało ;)



Co prawda, jeśli chodzi o ten zielony sznurek, sprzedawca zadzwonił uprzedzić, że wybranego przeze mnie odcienia nie posiada i spytał, czy może być inny. No, cóż było robić, może być. Nasuwa się tylko pytanie, po kiego borowika wystawiać na aukcji rzecz, której się nie posiada (a nie sądzę, żeby sznurek został wykupiony, bo aukcja nie cieszyła się dużym zainteresowaniem). Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Nic więcej już u tego pana po prostu nie kupię, ot co.

środa, 1 grudnia 2010

Ażurowy


No i tak to jest... planowałam sobie co innego, a co innego mi wyszło :> Ale chyba nie jest źle :) Taka wariacja na temat węzłów płaskich...

Przyszedł grudzień...

... po grudzie, zupełnie jak w dziecięcej piosence. Święta coraz bliżej, wypada zacząć coś szykować, prezenty, ozdoby choinkowe. Manu Factum nie zamierza pozostać w tyle :)

wtorek, 30 listopada 2010

Wystawa węzłów


Tak sobie nazwałam ten świeżo wykonany breloczek z bawełnianego woskowanego sznurka jubilerskiego i szklanej pastylki. Uczyłam się na nim wiązać chińskie węzełki i chyba nawet mi się udało :) Pętelkę do zawieszania wykonałam w zupełnie prototypowy sposób. Jaki? Tajemnica... :>
A teraz czekam na oklaski ;)

Sztuki użytkowej ciąg dalszy :)


Sizalowy kwietnik, też już w sumie praca archiwalna. Nic skomplikowanego, węzły płaskie z pikotkami i bez, węzły spiralne i w części przy doniczce węzły rypsowe. Chętnie zrobiłabym więcej tych kwietników, gdyby tylko udało mi się zdobyć sznurek sizalowy lub jutowy przyzwoitej jakości. Niestety, obeszłam hurtownie, hipermarkety budowlane... i nic. To, co tam można kupić, nie nadaje się nawet do snopowiązałki. Zaraz... snopowiązałka? Czemu nie? Trzeba chyba się wybrać do sklepu rolniczego...

poniedziałek, 29 listopada 2010

Rękodzieło trochę inaczej

Rozwijam się. Zajęłam się chwilowo (dla odmiany) sztuką kulinarną. Jest to sztuka trochę bardziej użytkowa (a nawet użyteczna), powiedziałabym:


Może nie całkiem wygląda toto jak chleb, ale jednakowoż jest to chleb, i do tego jak najbardziej jadalny :) Hand made, na zakwasie, z razowej pszennej mąki. Tak, wiem, trzeba było naciąć, to nie popękałby...

Tutorial :)

Znalazłam w sieci ciekawą stronę o wiązaniu przeróżnych węzłów, ze schematami i tak dalej. Kilku z nich się naumiałam, ale jeden tutorial mnie po prostu rozbroił :)



 Start at A, finish at B. Precyzyjna instrukcja, nie ma co :)
Ale fakt faktem, do zawiązania tego węzła właściwie nie potrzeba więcej wskazówek... Arkusz z wydrukiem, mnóstwo szpilek i iście chińska cierpliwość, to jedyne, co trzeba mieć, żeby spleść to cudo :)
Mimo pewnych trudności w wykonaniu, tutorial jest jednakowoż inspirujący :) Mam w zeszytach co najmniej kilkadziesiąt szkiców węzłów celtyckich (przykłady poniżej) i kiedyś zastanawiałam się nad włączeniem tych moich projektów do makram. Wydało mi się to jednak nazbyt skomplikowane. Teraz, kiedy patrzę na wzór powyższego węzła, dochodzę do wniosku, że właściwie chyba wszystko jest możliwe...

Wspomnienie złotej jesieni

Znowu śnieg, znowu zima, znowu korki... Wcześnie skończyła nam się jesień w tym roku. Ale zdołałam ją uchwycić na kilka sposobów - i teraz mogę sobie miło powspominać :) Poniżej detal jednego z naszyjników i drugi naszyjnik w całej okazałości.




























 A tutaj inne jesienne zdjęcia - z pewnej październikowej wycieczki :) Zdjęcia mostu kolejowego nad starorzeczem i leśnego bajorka :)





Wykonane telefonem, więc proszę się nie gorszyć jakością zdjęć ;)