wtorek, 7 grudnia 2010

Kuferek ze skarbami

Przedstawiam moją pradawną serię makramową, pierwszą, jaką stworzyłam z użyciem lnu woskowanego. Są to komplety biżuterii (naszyjnik + kolczyki). Dzisiaj pokażę Wam tylko kolczyki (żebyście nie myśleli, że nie umiem robić kolczyków, bo na blogu jak dotąd same naszyjniki i naszyjniki...) :>


  Koraliki kościane, woskowany len w kolorze brązowym

 

 
 Koraliki kościane, woskowany len w kolorze rudobrązowym






 

 Woskowany len w kolorze brązowym, koraliki szklane




Woskowany len w kolorze brązowym, koraliki drewniane

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Pogański amulet

 
Spleciony naprędce niedzielnym popołudniem skromny naszyjnik, przypominający pogańskie amulety z kłów zwierząt. Moim zdaniem całkiem niezły sposób na umocowanie w naszyjniku kamienia, który nie ma ani wywierconego otworka na sznurek ani doklejonej zawieszki :)

niedziela, 5 grudnia 2010

Riolit w militarnym stylu

 Tym razem militarnie, a co :> Oliwkowy sznurek i riolit w moro ciapki. Splot znowu nieskomplikowany - węzły rypsowe, płaskie, węzły celtyckie i poczwórny warkocz. Do tego zapięcie z drutu miedzianego.

sobota, 4 grudnia 2010

Żmijka


Naszyjnik - obróżka, cały wykonany splotem wężowym (snake knot), stąd i nazwa - żmijka :) Szkoda tylko, że ta żmijka źrenicę ma poziomą... :>

piątek, 3 grudnia 2010

Urok prostoty


No właśnie. Prostota jest najpiękniejsza. Tak w gruncie rzeczy uważam, chociaż zdarza mi się popełniać barokowe naszyjniki (vide "Król Elfów"). Rzemień i szklany koralik wystarczą do wykonania naprawdę efektownego, choć skromnego naszyjnika. Zobaczcie sami.



Naszyjnik ma już właścicielkę, która jeszcze o tym nie wie... :>

Kwiatki

Ależ byłam z siebie dumna, kiedy mimo błędnego schematu udało mi się w końcu zawiązać ten węzełek :) Co prawda z początku utrudniłam sobie jeszcze zadanie dodatkowo, używając do wiązania sznurka lnianego, który jest tworzywem wielce niepokornym. Po kilku nieudanych próbach zamieniłam go na skrawek włóczki akrylowej, miękkiej i bez charakteru :>



Oczywiście, kiedy tylko skończyłam wiązać, natychmiast pomyślałam o przerobieniu tego wzoru... i oto, co mi wyszło - kwiatek "satynowy" z trzema płatkami (gdzieś widziałam w internecie takie) i kwiatek "bawełniany" z wprawionym "szkiełkiem":



Seledynowy kwiatek jest troszkę koślawy :>
Na tym nie koniec przeróbek :> Ale o tym już w następnym odcinku :)

czwartek, 2 grudnia 2010

There is a place between the trees...

Where beauty rules through peace
Where people live in harmony with nature
And its beings...
(Freternia, Woods of the Elvenking)


Na przekór zimie, która nadeszła przed swoim astronomicznym czasem, wrzucam coś wybitnie wiosennego - naszyjnik króla elfów. Jest to wersja druga poprawiona - poprzednią mam głęboko schowaną przed ludzkim wzrokiem w swoim makramowym kuferku :>
Wbrew pozorom, mimo iż skomplikowany, naszyjnik ten nie zdążył mnie zmęczyć ani znudzić - połowę dziełka wykonałam podczas oglądania w TV pierwszej części Władcy Pierścieni, więc całość nie zabrała mi więcej niż 10 godzin życia :>
 A tu węzły z bliska, na specjalne życzenie Jacarandy:

Zrobiłam się w... sznurek

Zamówiłam na alledrogo sznurek satynowy, żeby nie płacić horrendalnych cen we wrocławskich pasmanteriach (3m tego sznurka potrafią tu kosztować 4 zł). Na aukcji wystawionych było kilkanaście szpulek w różnych kolorach, i do tego w tak przyjemnych odcieniach, że miało się ochotę kupić wszystkie. Po chwili intensywnej walki wewnętrznej wybrałam trzy kolory, chcąc sprawdzić, jak się mają do rzeczywistości. Co zamówiłam:
1) sznurek oliwkowy (odcień ciepły)
2) sznurek ciemnobrązowy
3) sznurek beżowy (ecru czy jak go tam zwać).

Co dostałam:
1) sznurek zielony w zimnym morskim odcieniu
2) sznurek czarny
3) sznurek beżowy - no, chociaż tutaj się udało ;)



Co prawda, jeśli chodzi o ten zielony sznurek, sprzedawca zadzwonił uprzedzić, że wybranego przeze mnie odcienia nie posiada i spytał, czy może być inny. No, cóż było robić, może być. Nasuwa się tylko pytanie, po kiego borowika wystawiać na aukcji rzecz, której się nie posiada (a nie sądzę, żeby sznurek został wykupiony, bo aukcja nie cieszyła się dużym zainteresowaniem). Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Nic więcej już u tego pana po prostu nie kupię, ot co.

środa, 1 grudnia 2010

Ażurowy


No i tak to jest... planowałam sobie co innego, a co innego mi wyszło :> Ale chyba nie jest źle :) Taka wariacja na temat węzłów płaskich...

Przyszedł grudzień...

... po grudzie, zupełnie jak w dziecięcej piosence. Święta coraz bliżej, wypada zacząć coś szykować, prezenty, ozdoby choinkowe. Manu Factum nie zamierza pozostać w tyle :)