Robię eksperymentalne etui na telefon. Ale robota tymi węzełkami, mimo, że efektowna, jest tak zabójcza, że produkcji seryjnej nie będzie. Chyba, że znajdę bardziej efektywny materiał. Może nawet kiedyś się szarpnę i zrobię dywan... z lin sizalowych. Byłoby to dzieło jedyne w swoim rodzaju :> Chociaż widziałam w internecie pewną inspirującą robótkę - mały dywanik pod łóżko, pracowicie wypleciony supełkami ze ścinków bawełnianej tkaniny. Ciekawe... :>
A teraz się pochwalę... to fragment etui, wypleciony z bawełnianej włóczki. Wzór przedstawia na przemian motywy słowiańskie i celtyckie. Ot, taki mały synkretyzm kulturowy... Nie, żeby takie rzeczy się już kiedyś nie zdarzały - zwłaszcza u nas, na Dolnym Śląsku, gdzie Słowianie i Celtowie sąsiadowali ze sobą. Ech, miało być innowacyjnie i znowu się okazało, że nihil novi sub sole...
A teraz się pochwalę... to fragment etui, wypleciony z bawełnianej włóczki. Wzór przedstawia na przemian motywy słowiańskie i celtyckie. Ot, taki mały synkretyzm kulturowy... Nie, żeby takie rzeczy się już kiedyś nie zdarzały - zwłaszcza u nas, na Dolnym Śląsku, gdzie Słowianie i Celtowie sąsiadowali ze sobą. Ech, miało być innowacyjnie i znowu się okazało, że nihil novi sub sole...









